Cofnąć czas

Cofnąć czas

czwartek, 17 maja 2018

Dziękuję za odzew ❤

Dziękuje Wam za każdy komentarz pod moim postem. To dodaje mi skrzydeł naprawdę. Świadomość, że jesteście ❤❤

Dziś minął bardzo pracowity dzień, dużo zalatwiania jezdzenia. Dlatego nie mam za bardzo czasu na długi post.

Na start mam prosty plan - przez pierwsze 10dni trzymać się bilansów 1200kcal dziennie, a następnie zmniejszać stopniowo limit aż skurczy mi się żołądek. W międzyczasie żegnam się z cukrem i solą.
Potem zobacze co dalej.
Na razie jest lajtowo, bez komplikacji i bez wskakiwania na głęboką wodę. Bo wiem nie od dziś, ze zbyt ambitne plany u mnie sie nie sprawdzają.
Lepiej małymi krokami do przodu.

Dzisiejsza waga - 95.1kg
Bilans za wczoraj - 1227kcal

💟💟💟

wtorek, 15 maja 2018

Gdzie się podział świat chudości?

Chcę zacząć od nowa.

Czuję, że bez Was, bez bloga nie dam rady.
Zostałam sama ze swoimi problemami.

Czy jest ktoś tu jeszcze kto walczy o lepsze ciało?

Chcę znowu dzielić sie z Wami kazdym dniem walki, być przy Was i dla Was.

Zaczynam od nowa.
Waga - 96kg
Bilans -1398 kcal

czwartek, 6 lipca 2017

8 z przodu

Nie pisałam nic od stycznia.
To nie znaczy, że nie wchodziłam tu od czasu do czasu.
Chciałam czasem opublikować coś nowego, bo cały czas walcze. Ale u Was też cisza... Smutno, że w styczniu wszystkie byłyśmy takie nakręcone na zdobywanie celów, a potem ciiiii...

Kochane mam nadzieje, że dalej walczycie i jesteście krok za krokiem coraz bliżej osiągnięcia uprawnionej figury. A Wasza nieobecność tu to tylko kwestia braku wolnego czasu. Mam nadzieję  też, ze tak  ja odwiedzacie czasem bloga.

Dlatego postanowiłam podzielić sie z Wami dobrymi newsami. Udało mi się zobaczyć na wadze 8 z przodu! Waze teraz 89.6kg. Odhudzanie idzie mi strasznie mozolnie, dwa kroki do przodu i jedeb w tyl. Ale rzucilam juz okolo 7kg. 😄😄😄

Trzymajcie sie chudo!

sobota, 21 stycznia 2017

Poszukiwania "mojej" metody/ 1-szy tydzień bez słodyczy

Brak jakiegokolwiek postepu skutecznie mnie do HSGD zniechęcił  i po pierwszym tygodniu ją rzuciłam - tyle w temacie HSGD.

Drugi tydzień stycznia poswiecilam na testowanie metody "śmietanowej" - duzy kubek smietany 30% i szesc żoltek zmiksowac i jesc lyzkami po trochu przez caly dzien. Efektow odchudzania nie bylo bo byly slodycze i do teraz mi sie tym wszystkim odbija...

Wiec wscieklam sie i wymierzylam sobie mentalny policzek na opamietanie. Zadna dieta, zadne liczenie kalorii nie da efektow jesli bede jadla slodycze, ciasta, kluchy i chleb i jesli nie bede sie ruszac. Postanowilam wychodzic z domu z synkiem chocby nie wiem co i rzucic mąke i cukier i ogolnie węglowodany w pizdu.

I tak oto przetrwalam tydzien bez slodyczy! Pierwszy raz od niepamietnych czasow! 😊😊 A w domu kusily eklerki i paczki i ciasto ktore sama upieklam - a ja bylam twarda i nie ruszylam nic!

Poza tym nie licze kalori juz tak skrupulatnie ale ograniczajac węgle tylko do 4 kromeczek chleba chrupkiego dziennie i warzyw (oprócz strączkowych - ich nie jem) moje bilanse wypadaja ponizej 1200 kcal dziennie.

A co jem? Jajka wedliny twarog i mieso z parowaru i zupe bez makaronu - wszystko w sumie "normalnie" tylko bez dodatkow weglowodanow. Zobaczymy jakie beda tego efekty po ok 3 tyg.
Teraz poki co na wadze jest 1kg mniej - slabo ale fizycznie czuje sie duzo lzej i mam motywacje do dalszej eliminacji podlego zarcia i do walki o szczuple cialo.

I jeszcze jedna wazna rzecz. Rzucilam antykoncepcje hormonalną. Bralam jednoskladnikowa minipigulke ale efekty uboczne nie dawaly mi zyc - zwlaszcza napady wscieklosci na zmiane z totalnym dolem. Mysle, że mogly miec tez wplyw na moje niepowodzenia w odchudzaniu.
Mam nadzieję, że teraz odetchne i nabiore wiatru w żagle!

Trzymajcie sie.

Xoxo ♡♡♡♡

czwartek, 12 stycznia 2017

Powracający zły sen

Dziś znowu śnił mi się koszmar, który nawiedza mnie od czasu przytycia. Śni mi się, że chce mi się siku i szukam toalety. Kiedy wreszcie znajduję toaletę w centrum handlowym/na dworcu/u kogoś w domu/w swojej pracy/toi toia, to okazuje się, że jestem za gruba żeby wejść do kabiny. Nie mieszcze się od ściany do ściany i dostaję ataku klaustrofobii. Wtedy uświadamiam sobie, że jeszcze nie tak dawno nie bylam otyła i nie miałam problemów z tak postawową czynnościa jak toaleta. I budze się z myślą "boże co ja ze sobą zrobiłam"...

poniedziałek, 9 stycznia 2017

HSGD Tydzień pierwszy

Najlepsze co się do tej pory w tym roku wydarzyło, to Wasze komentarze pod moim postem. Laura, Red Queen wspaniale jest zobaczyć Was znowu na blogu, dziękuję Wam za to, że o mnie pamiętacie!

Poniżej podsumowanie pierwszego tygodnia HSGD.
Generalnie - KAPA!
Bilanse wyglądały następująco:

poniedziałek: 797/900 kcal
wtorek 810/800 kcal
środa: 1794/900 kcal
czwartek: 1015/1000 kcal
piątek: 1540/950 kcal
sobota: 631/1100 kcal
niedziela: 957/1100 kcal

Dokładne rozpiski co jadłam i ile jak poniżej:



No więc zawaliłam dwa  z siedmiu dni. W środę miałam chwilę słabości z eklerkiem i dobiłam czekoladą. W piątek natomiast mój luby miał imieniny i zjadłam dwa kawałki imieninowego ciasta, za co ukarałam się przez weekend jedząc sporo mniej niż mogłam. Poza tym wszystko dietetyczne, na parze, chleb tylko chrupki + raz kromka pełnoziarnistego żytniego, warzywa.
Macie racje mówiąc, że owoce są kaloryczne i trzeba je wliczać. Ja jednak nie jadłam ich zbyt wiele - jedno jabłko dziennie, a raz pomarańcze, więc max 100kcal mogłabym doliczyć.

Niestety. Coś poszło nie tak. Albo HSGD jest nie dla mnie. Spodziewałam się, ze z moją mega wagą i ze względu na fakt, że wcześniej jadłam do 2000 kcal dziennie, na HSGD waga będzie lecieć w dół. Lub chociaż zleci mi woda.
A tu nic.
Tydz temu ważyłam 97,6kg. Dziś ważę 97,7kg.
+0,1 kg na plusie
Amen

Wszystkiego mi się odechciało.


poniedziałek, 2 stycznia 2017

Szczęśliwego Nowego Roku! - HSGD na dobry początek

Na wstępie życzę Wam kochane dużo radości, sukcesów i oczywiście spełnienia wszyskich Waszych marzeń w 2017!

Nie odzywałam się w Grudniu bo było słabo.
Plan miałam dobry, ale się go nie trzymałam. Schudłam jeszcze tylko 0,5kg, a przez Boże Narodzenie i Sylwestra wszystko z powrotem przytyłam, że aż strach! Ważę teraz 97,6 kg... Szkoda gadać...

Może w nowym roku będę miała więcej motywacji, żeby nie wpierdalać ciastek i czekolady i chleba, bo o to się głównie rozchodzi.

Postanowiłam zacząć w styczniu HSGD.

Zgodnie z zasadami, będę jadła wszystko, ale będę liczyła kalorie tak, żeby trzymać się limitów. Warzyw i owoców nie zamierzam wliczać w bilanse.

#PAROWAR

Z dobrych newsów - podczas porządków przedświątecznych znalazłam parowar, który dała mi mama, a o którym zapomniałam [SIC!].
Teraz codziennie jemy obiad gotowany na parze. Jedzenie jest super i bardzo się cieszę, że mojej rodzinie też smakuje bo nie muszę gotować dwóch obiadów.
Na parze jemy głównie kurczaka lub indyka + ziemniaczki, marchewkę, fasolkę szparagową, cukinię i brokuły. Wszystko super smakuję 1000x lepiej niż klasycznie gotowane. No i nie ma żadnych dodatków tłuszczu itp. więc łatwo liczyć bilanse. Polecam każdemu zakup parowaru.

Mam taki model właśnie

Dziś pierwszy dzień HSGD. Robię na bierząco notatki z tego co jadłam. Postaram się podsumować pierwszy tydz. w niedzielę lub poniedziałek.

Trzymajcie się ciepło w te zimowe dni.